wtorek, 23 września 2008

Projekty

Póki co - komiksowe. Dokładnie dwa.

Pierwszy to tworzony do spółki z Ernesto Gonzalesem komiks, który - jeśli wszystko pójdzie jak trzeba - zostanie opublikowany w grudniu w specjalnej antologii. Tytuł antologii, ani lista prac nie jest jeszcze znana.

Drugi to luksusowa reedycja Jeża Jerzego. In vitro, która premierę mieć będzie na początku października na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi. Album uzupełnią materiały z filmu Jeż Jerzy, którego produkcja idzie pełną parą (szczegóły tutaj). W albumie będzie też można zobaczyć, jak Jerzego widzą i rysują osoby zaangażowane w produkcję filmu (storyboardziści, rysownicy, animatorzy i reżyserzy). Wydawcą tomu jest, oczywiście, Egmont.

wtorek, 5 sierpnia 2008

sobota, 2 sierpnia 2008

Czytelnia otwarta!

Pomyślałem sobie, że dobrze by było oprócz postów zamieścić też moje dłuższe teksty. Najlepiej w taki sposób, żeby nie zaburzyć struktury bloga i stąd pomysł Czytelni. Na początek publikuję w niej Wielką Zagadkę Komiksu - tekst publicystyczny, który pierwotnie ukazał się w [fo:pa]. O nowościach w Czytelni będę informował. Żeby ją odwiedzić wystarczy kliknąć tutaj, lub w odpowiedni link. Miłej lektury!

Powstanie Warszawskie

Gdybym się trochę pospieszył, zdążyłbym zamieścić tego posta jeszcze w rocznicę wybuchu Powstania. Nie udało się. Może i lepiej. Bo tak naprawdę chciałem cofnąć się o rok - w 2007 z okazji 63. rocznicy wybuchu Powstania Muzeum Powstania Warszawskiego wydało antologię komiksową 44 (redaktorem artystycznym był Przemek Trust Truściński). Uważam, że to jedna z ważniejszych komiksowych publikacji ostatnich lat - nie tylko ze względu na temat, ale przede wszystkim ze względu na jakość prac. Tym większą mam satysfakcję, że w tym zbiorze jest też nowela do mojego scenariusza - Śnieg. Scenariusz zilustrował Ernesto Gonzales i zilustrował go genialnie. Mam nadzieję, że nie ostatni raz stworzyliśmy coś wspólnie (może nawet coś więcej, niż nadzieję - w ciągu kilku najbliższych dni powinienem skończyć scenariusz, który piszę dla Ernesta). Antologia została wydana na bardzo wysokim poziomie i szkoda, że z powodu pewnych przeszkód prawnych nie trafiła do szerokiej dystrybucji. Z tego, co się orientuję, książkę można kupić wyłącznie w Muzeum. Szkoda, bo to naprawdę wartościowa pozycja - podczas premiery antologii w Muzeum zapadło mi w pamięć jedno wydarzenie: na spotkanie przyszła spora grupa kombatantów i w pewnym momencie jedna z uczestniczek Powstania powiedziała, że 44 było pierwszym komiksem, który przeczytała od początku do końca i przekonało ją, że komiks jest w stanie opowiadać o rzeczach poważnych.

piątek, 1 sierpnia 2008

Znowu mędrkuję

Tym razem na łamach kwartalnika literacko-filozoficznego [fo:pa]. A wszystko zaczęło się od Sympozjum Komiksologicznego w 2006. To właśnie w Łodzi redaktorzy [fo:pa] zaproponowali mi udział w numerze tematycznym ich kwartalnika. Tematem był oczywiście komiks. Ostatecznie pismo ukazało się w 2007 roku - opublikowałem w nim tekst o dość nadętym tytule: Wielka Zagadka Komiksu. Tytułowa Zagadka dotyczy przykrego (szczególnie dla mnie jako autora) faktu - braku masowego czytelnika komiksów. Do tej pory wydaje mi się to bardzo tajemnicze, że Polacy nie czytają komiksów. Owszem, przyjmuję do wiadomości, że Polacy w ogóle niechętnie czytają. W porządku - niech ponad 50% nie tyka zadrukowanych literami stron. Ale czemu reszta, ta czytająca, nie ma ochoty na kontakt z komiksem? W tekście przedstawiłem kilka propozycji wyjaśnienia takiego stanu rzeczy i, w moim odczuciu, udowodniłem że żadna z nich nie wytrzymuje krytyki. No to dlaczego Polacy nie czytają komiksów? Ni cholery - nie wiem...

Detektyw na tropie

W 2006 roku we Frazie ukazało się moje kolejne opowiadanie - Klejnoty hrabiny. Głównym bohaterem był niezbyt rozgarnięty prywatny detektyw, który nie wiedzieć jak potrafił znaleźć chętnych do korzystania z jego usług. Tym razem miał do rozgryzienia naprawdę twardy orzech - w jednym z najbogatszych domów w mieście doszło do bezczelnej kradzieży. Świadków brak, do tego mieszkańcy domu zamiast garnąć się do pomocy, utrudniają śledztwo, ewidentnie chroniąc jakieś swoje tajemnice. Detektyw porusza się w tym gąszczu poszlak i śladów z gracją słonia w składzie porcelany, co zresztą nie przeszkadza mu być na swój sposób skutecznym.

Pierwotnie Klejnoty hrabiny napisałem na zamówienie pewne agencji reklamowej. Sam tekst nie miał niczego reklamować. Chodziło o to, że opowiadanie miało być wydrukowane w bardzo urozmaicony poligraficznie sposób (tekst miał być bogato ilustrowany) - i tym samym pokazywać możliwości klienta agencji, którym była drukarnia... Ostatecznie jednak pomysł wydania tego typu broszury upadł. Odniosłem z tego taką korzyść, że zostałem z, w moim odczuciu, przyzwoitym tekstem w szufladzie. Przez jakiś czas przetrzymałem w niej Klejnoty, a gdy sobie o nich przypomniałem, wysłałem do Frazy.

czwartek, 31 lipca 2008

Moje mędrkowanie

Od kilku lat Łódzkiemu Festiwalowi Komiksu towarzyszy panel popularyzatorsko-naukowy, nad którym pieczę trzyma Krzysztof Skrzypczyk. Pomysł sprowadza się do tego, żeby przełamać podejście do komiksu jako do medium "upośledzonego" - służyć temu ma naukowa (interdyscyplinarna) analiza różnych aspektów komiksowej sztuki. Sympozja otwarte są także dla autorów komiksów, co postanowiłem wykorzystać i pokusiłem się o napisanie eseju pod tytułem Bohater komiksowy, bohater (z konieczności) przerysowany. Tekst wygłosiłem na 6. Sympozjum Komiksologicznym w 2006 roku - ukazał się on też w Antologii Komiks i jego bohaterowie (Łódź 2006). W eseju starałem się wykazać, że pewne cechy konstytutywne bohaterów komiksowych wynikają wprost ze specyfiki medium, jakim jest komiks - chodziło mi głównie o ich "nadekspresję". I choć po dwóch latach od napisania tekstu moja intuicja odnośnie tego zagadnienia niewiele się zmieniła, to argumentacja idzie już zupełnie inną drogą - przede wszystkim problemem jest kategoria "nadekspresji", której niejasność rzuca niepokojący cień na całość moich ówczesnych rozważań. Być może, jeśli znajdę czas, spróbuję przemyśleć tę kwestię jeszcze raz.