Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicystyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicystyka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 sierpnia 2008

Znowu mędrkuję

Tym razem na łamach kwartalnika literacko-filozoficznego [fo:pa]. A wszystko zaczęło się od Sympozjum Komiksologicznego w 2006. To właśnie w Łodzi redaktorzy [fo:pa] zaproponowali mi udział w numerze tematycznym ich kwartalnika. Tematem był oczywiście komiks. Ostatecznie pismo ukazało się w 2007 roku - opublikowałem w nim tekst o dość nadętym tytule: Wielka Zagadka Komiksu. Tytułowa Zagadka dotyczy przykrego (szczególnie dla mnie jako autora) faktu - braku masowego czytelnika komiksów. Do tej pory wydaje mi się to bardzo tajemnicze, że Polacy nie czytają komiksów. Owszem, przyjmuję do wiadomości, że Polacy w ogóle niechętnie czytają. W porządku - niech ponad 50% nie tyka zadrukowanych literami stron. Ale czemu reszta, ta czytająca, nie ma ochoty na kontakt z komiksem? W tekście przedstawiłem kilka propozycji wyjaśnienia takiego stanu rzeczy i, w moim odczuciu, udowodniłem że żadna z nich nie wytrzymuje krytyki. No to dlaczego Polacy nie czytają komiksów? Ni cholery - nie wiem...

czwartek, 31 lipca 2008

Moje mędrkowanie

Od kilku lat Łódzkiemu Festiwalowi Komiksu towarzyszy panel popularyzatorsko-naukowy, nad którym pieczę trzyma Krzysztof Skrzypczyk. Pomysł sprowadza się do tego, żeby przełamać podejście do komiksu jako do medium "upośledzonego" - służyć temu ma naukowa (interdyscyplinarna) analiza różnych aspektów komiksowej sztuki. Sympozja otwarte są także dla autorów komiksów, co postanowiłem wykorzystać i pokusiłem się o napisanie eseju pod tytułem Bohater komiksowy, bohater (z konieczności) przerysowany. Tekst wygłosiłem na 6. Sympozjum Komiksologicznym w 2006 roku - ukazał się on też w Antologii Komiks i jego bohaterowie (Łódź 2006). W eseju starałem się wykazać, że pewne cechy konstytutywne bohaterów komiksowych wynikają wprost ze specyfiki medium, jakim jest komiks - chodziło mi głównie o ich "nadekspresję". I choć po dwóch latach od napisania tekstu moja intuicja odnośnie tego zagadnienia niewiele się zmieniła, to argumentacja idzie już zupełnie inną drogą - przede wszystkim problemem jest kategoria "nadekspresji", której niejasność rzuca niepokojący cień na całość moich ówczesnych rozważań. Być może, jeśli znajdę czas, spróbuję przemyśleć tę kwestię jeszcze raz.