niedziela, 12 lipca 2009

100% normy

Prace scenariuszowe nad nowym albumem Jeża Jerzego wreszcie zakończone! W zeszłym tygodniu napisałem scenariusz ostatniej nowelki i teraz zajmuję komfortową pozycję scenarzysty poganiającego rysownika... Znając Tomka ponaglać specjalnie nie będzie trzeba - wszystko wskazuje więc na to, że zgodnie z planem jesienią (październik) ukaże się nowy album i to w dwóch wersjach (standardowej i de luxe). Miesiąc później Egmont planuje wydanie wznowienia któregoś z wcześniejszych albumów w wersji de luxe.

4 komentarze:

Justyna pisze...

Witam!
skrzętnie zauważyłam, że ma Pan(raczej nie używana forma blogerska ale niech mnie!)wolną chwilę od komikoswania, jako że komiks ma niedługo zostać wydany. W związku z tym moja nieśmiała zupełnie propozycja związana z komiksami. Plan nie jest ambitny, intelektualny ale ma swój niekonwencjonalny zarys, szalony grymas a la miny strojone przez Witkacego, mianowicie: chciałbym wprowadzić komiksy do nauczania dzieci głuchych, które z racji swojej dysfunkcji bazują na wizualnym odbiorze rzeczywistości. Na chwile obecną chciałbym przeprowadzić mini badania naukowe, czy faktycznie dzieci głuche w lepszy sposób odbierają informacje za pomocą komiksów niż na podstawie samego gołego teksu. Do tego celu potrzebuję komiksy dla głuchych dzieciaków. No i voila!!jako że sama nie umiem rysować i nie znam się na tym fachu kompletnie, to poszukuję kogoś, kto by narysował owe komiksy i zechciał współpracować. Ostrzegam posłusznie, że komiksy powinny mieć charakter edukacyjny, więc nie będą one wysokich lotów, nie mniej jednak nie odziera to ich z pewnego rodzaju polotu i wdzięku. Cóż na koniec pogrążając się już kompletnie i dodam tylko, że nie dysponuję żadnym budżetem,li tylko pomysłem. pozdrawiam mimo to i mimo wszystko

Rafał Skarżycki pisze...

Szanowna Pani!

Niestety, też ni w ząb nie potrafię rysować - z tego właśnie powodu zostałem scenarzystą...

Pomysł badań jest bardzo ciekawy (sam chciałbym się dowiedzieć, czy teza, którą Pani stawia jest prawdziwa). Proponuję zwrócić się z prośbą o narysowanie komiksów do kilku rysowników (jeśli miałaby Pani problem z dotarciem do nich, proszę o wiadomość na maila - kontakt znajdzie Pani w blogu: chyba w szczegółach profilu - w odpowiedzi mogę podesłać odpowiednie namiary) - rozumiem, że scenariusze Pani ma przygotowane (proszę z góry nie zakładać, że edukacyjny charakter sprawi, że komiksy będą nieatrakcyjne - czy chciałaby Pani polecieć z pilotem, który powie, że lot ma charakter szkoleniowy i dlatego planuje przetestowanie załogi na wypadek katastrofy?).

trzymam kciuki za Pani plany!

Justyna pisze...

Dziękuję za wszelkie wskazówki- nimi podążę i w razie problemów skorzystam z Pańskiego adresu mailowego. Co do kwestii rozdzielenia scenariusza i rysowania, to faktycznie byłam to jakoś przeoczyłam. Stworzyłam sobie taki amalgamat rysownika-scenarzysty w głowie, który za moimi radami sam jakoś to wszystko wymyśli. Takie moje mniemanie wynika z tego, że nie chciałabym rysownika ograniczać i dawanie komuś dokładnego scenariusza wydaje mi się być uzurpatorskie, absolutystyczne...ale może faktycznie skuteczne. W takiej sytuacji otrzymałabym taki produkt jaki chce- tylko czy to nie jest traktowanie rysownika jako maszynki dobrze używającej kredek i ołówka. pewnie pisze tu teraz herezje i powinnam spłonąć, jeśli nie na stosie, to przynajmniej rumieńcem. Tak tak zdaję sobie mniej lub bardziej sprawę, że jest to stosowana praktyka, w której Pan też bierze udział. Oczywistym jest, że można to porównać do produkcji filmowej: scenarzysta i reżyser. Tak jest cała już pólka komiksów klasyków rysowanych w ten sposób...ale gubi się w tym komiksiarz-rysownik- człowiek renesansu. No ale jestem na przegranej pozycji, bo znam się tak na komiksach jak na programowaniu w c++.
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedz i wyruszam na poszukiwania/ a la recherche du BD perdu/

Rafał Skarżycki pisze...

Jeśli chodzi zdominowanie rysownika za pomocą scenariusza - proszę się wyzbyć obaw: większość rysowników to lubi...